O mnie

Nazywam się Edyta Warszawska.
Mam prawie 47 lat i większość swojego życia
przeżyłam bojąc się własnego cienia.
Zazwyczaj z boku, w roli obserwatora.
Najchętniej ubrana na szaro,
by broń Boże nikt mnie nie zauważył...

O mnie

Nazywam się Edyta Warszawska. Mam prawie 47 lat i większość swojego życia przeżyłam bojąc się własnego cienia. Zazwyczaj z boku, w roli obserwatora. Najchętniej ubrana na szaro, by broń Boże nikt mnie nie zauważył...

… Wychowałam się w bardzo religijnej rodzinie, zarządzanej twardą ręką. Bycie sobą było bardzo trudne. Właściwie  nie wiedziałam, co znaczy bycie sobą. Można było być dobrą córką albo złą córką. Ja zazwyczaj byłam ta zła. Rozczarowywałam swoimi wyborami, poglądami, złym charakterem…

Doświadczenia z dzieciństwa, nie tylko z domu rodzinnego, ale także z tak zwanego podwórka, zablokowały mnie na wiele lat. Utknęłam w poczuciu, że jestem brzydka, zła, beznadziejna i  niewarta uwagi. Kiedy dorosłam szukałam ukojenia w rożnych miejscach…

W ramionach mężczyzny, w edukacji, w macierzyństwie a także przez kilkanaście lat w religii. Przez wiele lat byłam gorliwą chrześcijanką i żyłam nadzieją, że jeśli bardzo będę się starać, to Jezus mnie naprawi albo przynajmniej doceni moją skromność i skłonność do poświecenia.

Życie kopało mnie na rożne sposoby. Pozwalałam mu na to. Byłam bardzo nieszczęśliwa, ale myślałam, że tak musi być albo że cierpienie uszlachetnia…

Mam za sobą samotną ciążę i  macierzyństwo. Bardzo trudne małżeństwo, które trwało zbyt długo i które za zbyt wysoką cenę chciałam ratować. Ogromne problemy finansowe… czasem w takiej skali, że w nocy zastanawiałam się, co dam dzieciom jeść na śniadanie lub piekłam placki z maki i wody, bo nie miałam pieniędzy na chleb.

Nie lubiłam siebie. Czułam się jak Sierotka Marysia. Niedoceniona i wykorzystywana. Nieszanowana nawet przez własne dzieci. Męczennica stulecia.

Zawodowo też bywało rożnie. Byłam dyrektorem do spraw sprzedaży, coachem, doradcą zawodowym i sprzątaczką. Cokolwiek bym nie robiła i tak czułam, że na nic nie zasługuję.

Przełomem okazała się depresja, kompletne wyczerpanie bardzo trudnym rozwodem i walka o opiekę nad dziećmi przed sądem.

Poczułam, że doszłam do ściany. Zainteresowałam się wtedy terapią dziecka wewnętrznego. Przez przypadek trafiłam na filmiki Magdy Szpilki i Justyny Czekaj. Całymi dniami ich słuchałam. To wlało nadzieje w moje serce. Zdecydowałam się poddać terapii prowadzonej przez Justynę Czekaj z “Wilczycą być”. Decyzja nie była łatwa, bo finansowo  ledwo ciągnęłam, ale wiedziałam, że starymi metodami nie dam rady dłużej już żyć.

Dziś mogę śmiało powiedzieć, że był to jeden z najlepszych kroków, jakie zrobiłam w całym moim życiu!

Justyna wyrwała mnie z otchłani. Zajrzałam w głąb siebie i uleczyłam wszystkie rany. Potem był dalszy rozwój i przełomowe warsztaty u Eli Jastrzębskiej, po których już nic nie może mnie zatrzymać. 

Zmieniło się wszystko. Wszystko we mnie…

Dziś każdego dnia uśmiecham się do siebie i daje sobie wsparcie.
Dziś kocham siebie niczym nie skrepowaną miłością i akceptuję w pełni swoją niedoskonałość.
Czuję siłę i radość, a świat jest moim przyjacielem.

Chciałabym byś i Ty mogła/mógł  tego doświadczyć.
To takie cudowne uczucie, że chyba nie da się tego opisać słowami, przynajmniej ja nie potrafię.

To trzeba poczuć.

Dlatego proponuję Ci moje wsparcie w Twojej podroży do szczęścia.

Jestem przekonana, że każdy może tego doświadczyć, choćby był w najczarniejszej z czarnych dziur.
Tak naprawdę nic Ci nie pomoże, jeśli nie zmienisz starych schematów,
na których opiera się Twoje dotychczasowe życie.

Zacznij NaNowo. Już czas.

Zacznij NaNowo.
Już czas.